WHY SO SERIOUS?

Aorta pompuje duża ilość krwi, która zostaje od razu wtłoczona do galaretowego mózgu, a mała grasica jest przepełniona emocjami niczym Miński SOR.  Ale to wszystko nie ma znaczenia przy wewnętrznym napięciu w okolicach mostka… wiesz co mam na myśli.

WHY SO SERIOUS?

Uczucie kiedy wnętrze pochłania całego ciebie jest okropne. Może tego się nie porówna do jakiegoś bólu fizycznego, ale chuj z tym. Odczucia są subiektywne.

Może tylko wyolbrzymiam, ale teraz czuje się jak zwierze zagonione w ślepy róg. Czuję, że nia ma ucieczki, ale nagle logiczne myślenie uwydatnia mi mój irracjonalny strach.

Kiedy logika walczy z emocjami, to nie ma żadnych szans. Logika zawsze przegra.  Emocje pochłaniają niczym czarna dziura w Teorii Wszystkiego.

To co piszę, nie ma większego sensu, jeśli jest się w dobrym stanie emocjonalnym. Wtedy moje cierpienie jest niczym dobra komedia. Ale sam będę się z tego śmiał, kiedy przeczytam w innej fazie.

Kiedy nic nie robię i chce się wyciszyć ból jest nieznośny. Czuję jakbym miał eksplodować. Ale wiem zarazem, że to tylko moja głowa. Ech… Nie wiem  co mam z tym zrobić. Budda kazałby trwać w cierpieniu, ale łatwiej to powiedzieć, niż wykonać.

Trwanie w cierpieniu jest chujowe. Każdy o tym wie. Ale ponoć to droga do spokoju. Niby Per aspera ad astra. Ale czasami aspery są cholernie trudne.

Nie wiem co ze sobą zrobić…

Napiłbym się alko, ale to tylko doraźne rozwiązanie. Choć zwykle działa. Sztuką jest się wstawić, ale nie upić. Wtedy alkohol to potężna siła.

Wiem, że sam wyrządzam sobie krzywdę, ale ta świadomość nic mi nie zmienia. Nawet bardziej mnie przytłacza.

Nic nie czuć – może to rozwiązanie.

Ale odcięcie się od wszystkiego nic nie da.

To tylko ucieczka… nie lubię uciekać. Chyba, że przed fałszem innych ludzi.

Choć to też paradoks. Sam sobie tworze zasady moralne wobec innych ludzi.

PS. Poszukam tego alko.

REDMAN

WHY SO SERIOUS?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *